Sylwester, zabawa, znajomi, papierosy, wódka,
whisky, wino, nalewki, szampan, chwila załamania i gotowe. Zrobiłam to! A
raczej Łysy zrobił. W sumie nawet nie wiem jak udało mi się go do tego
przekonać. Mam małą… mam małą lukę w pamięci. A więc tak…. Od początku…
Napisałam do Niego. Napisałam do cukierkowego
chłopaka.
I jak się z tym czuje?
Nie… nie jest tak. Czuję się beznadziejnie,
trzęsą mi się ręce, serce zaraz wyskoczy z piersi i pokica gdzieś w kąt
wykrwawiając się w spokoju. Mniej więcej do godziny 16 było ok. Było ok bo
jeszcze byli ze mną znajomi, kiedy oni wyszli ja usiadłam na ziemi w kompletnie
pustym domu, rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam nadmuchane balony, resztki jedzenia,
plamę po wódce na
stoliku, wylaną Cole pod komodą, okruchy po chrupkach na dywanie - no ogólnie
jeden syf. Patrząc na to wszystko przypomniałam sobie jak Rudy z Łysym rzucali
się balonami; Ana, Gaba i Rosiu siedziały na poduchach i śmiały się z nich a ja z Polą
obgadywałyśmy jakąś laskę z naszej szkoły. Potem jak za mgłą pamiętam wyjście
do Petera, dużo śmiechu, dużo tańca, dużo ludzi. Powrót do mojego domu,
załamania alkoholowe niektórych, masa herbat i poszukiwania misek. Przypominam sobie
uczucie ulgi kiedy Ja, Łysy i Ana ogarnęliśmy sytuację i spokojnie usiedliśmy
sobie w kuchni. Wtedy chyba miałam dość i miałam ochotę się upić, co oczywiście
zrobiłam. Godzina 5.46 rano, jakoś skleciłam prośbę, wiadomość poszła, jeszcze krótka
dyskusja na ten temat, trochę śmiechu i mój umysł ‘zapomniał’, że w ogóle coś
takiego miało miejsce.
Wszystkie wspomnienia wróciły kiedy koło 10
wstałam, szybko sprawdziłam facebooka – nie odczytane. Położyłam się jeszcze na
chwile spać i nagle się zerwałam bo doszło do mnie CO tam było napisane i że ja
to SERIO wysłałam. No cóż. Stało się. O
godzinie 11.11 Cukierkowy Chłopak odczytał wiadomość i tu skończmy temat.
Czemu ?
Bo nie odpisał!
Pozwolicie, że nie wypowiem się na ten temat bo
długo by pisać.
Zachowałam się jak tchórz. Upiłam się i
poprosiłam kolegę o odwalenie za mnie częśc całej roboty. Jedyne co zrobiłam to
wcisnęłam enter! Nie… to też zrobił Łysy… O! Dopisałam jedno zdanie, ale było
ono bez sensu.
Więc czemu mówię tu o odwadze, skoro
praktycznie to nie ja do niego napisałam a on nie odpisał?
Mówię o tym, bo ja przynajmniej miałam odwagę
powiedzieć mu co czuje (w pewnym sensie ją miałam), a on nawet nie miał odwagi
napisać kilku słów. Wystarczyłoby jedno.
<< SPADAJ >>
3:1 dla mnie - za odwagę.
Jestem Tynka i jestem odważna.. a przynajmniej stałam się taka w nowym
roku. Witajcie w moim świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje wszystkim za komentarze i miłe słowa!
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do mnie wrócicie :D
~ Tynka.