Wstaje rano, idę do łazienki, myje zęby, ubieram się, jem
śniadanie i wychodzę na autobus; przychodzę do szkoły, zakładam identyfikator,
idę do klasy, siadam w ławce i próbuje przetrwać kolejne lekcje; uśmiecham się
do ludzi, przytakuje, śmieje się czasami, próbuje coś wydukać wyrwana z
zamyślenia do odpowiedzi, bełkotem parę zdań i znowu pogrążam się w zamyśleniu
olewając resztę lekcji.
Początek roku szkolnego, pierwszy semestr, pierwsza klasa –
przydałoby się uważać, nie ? Po co. Nowa szkoła, nowa klasa, nowe przeżycia –
łatwo popaść w rutynę, przynajmniej mnie.
Równo rok temu w mojej szkole była prowadzona kampania
wyborcza na przewodniczącego szkoły. Angielski. W połowie lekcji do naszej
klasy wchodzi grupka drugoklasistów i zaczyna przedstawiać program wyborczy,
koledzy Pana Kandydata rozdają ulotki, cukierki i słodko się uśmiechają, sam
Pan Kandydat puszcza drętwe żarciki i bajeruje głównie dziewczyny. Chłopak od
cukierków uśmiecha się najszerzej - jest
niski, ubrany w szarą bluzę i ogólnie nijaki. Ale… ale jest na tyle inny, żeby
chociaż na chwile wyrwać się z zamyślenia.
Kolejne dni wypełnione rutyną, kolejne dni wypchane po
brzegi nauką, przepełnione pierwszakami zagubionych w labiryncie korytarzy i
kolejne dni ubarwione fascynacją starszymi rocznikami, czymś nowym.
Rozmowy z przyjaciółką, szepty, żarciki, ukradkowe
spojrzenia pokazywanie palcem.
Zbieranie informacji, wypytywanie, rozwijanie fascynacji.
Kolorowa plama w szarym dniu.
I chyba dochodzę w tym momencie do dnia, w którym wszystko
się zmieniło. W moją rutyną, w mój świat, który izoluje od ludzi, wkradł się
nieproszony Gość który sprawił, że zaczęłam łapać się na półuśmieszkach na Jego
widok, na fantazjach, snach a także
sprawił, że … że straciłam kogoś innego bardzo mi bliskiego. Może nie tyle
straciłam, to złe słowo, ale po prostu powoli go traciłam, tracę. Wiem, że
wiele w tym mojej winy, ale… ale nie potrafiłam się zmusić do zaprzestania myślenia
o Nim.
Dzisiaj mija równy rok odkąd mój mały światek wywrócił się
do góry nogami i stwierdzam, że niewiele zmieniło się od tamtego dnia. No poza
tym, że nie potrafię przejść obok Niego obojętnie i tracę przez to kogoś innego.
Czasami w nocy, kiedy nie mogę spać, łapie się na rozmyślaniu o tym co zrobiłam
źle, co mogłam zrobić inaczej. Besztam się w głowie za zawalenie sprawy w moje
urodziny i za to co mogło z tego wyniknąć gdybym nie była tak ślepo zapatrzona.
Również łapie się na tym, że gdyby właśnie nie te wydarzenia, może dzisiaj
sprawa z bliską mi osobą wyglądałaby inaczej. Byłoby tak jak było wcześniej.
Jestem w drugiej klasie liceum, a moje życie jest
beznadziejne. Jestem tchórzem i to się nigdy nie zmieni.
2:0 dla samotności.
Jestem Tynka i jestem tchórzem.
Witam w moim samotnym świecie.