piątek, 13 września 2013

02. RUTYNA


Wstaje rano, idę do łazienki, myje zęby, ubieram się, jem śniadanie i wychodzę na autobus; przychodzę do szkoły, zakładam identyfikator, idę do klasy, siadam w ławce i próbuje przetrwać kolejne lekcje; uśmiecham się do ludzi, przytakuje, śmieje się czasami, próbuje coś wydukać wyrwana z zamyślenia do odpowiedzi, bełkotem parę zdań i znowu pogrążam się w zamyśleniu olewając resztę lekcji.

Początek roku szkolnego, pierwszy semestr, pierwsza klasa – przydałoby się uważać, nie ? Po co. Nowa szkoła, nowa klasa, nowe przeżycia – łatwo popaść w rutynę, przynajmniej mnie.

Równo rok temu w mojej szkole była prowadzona kampania wyborcza na przewodniczącego szkoły. Angielski. W połowie lekcji do naszej klasy wchodzi grupka drugoklasistów i zaczyna przedstawiać program wyborczy, koledzy Pana Kandydata rozdają ulotki, cukierki i słodko się uśmiechają, sam Pan Kandydat puszcza drętwe żarciki i bajeruje głównie dziewczyny. Chłopak od cukierków uśmiecha się najszerzej  - jest niski, ubrany w szarą bluzę i ogólnie nijaki. Ale… ale jest na tyle inny, żeby chociaż na chwile wyrwać się z zamyślenia.

Kolejne dni wypełnione rutyną, kolejne dni wypchane po brzegi nauką, przepełnione pierwszakami zagubionych w labiryncie korytarzy i kolejne dni ubarwione fascynacją starszymi rocznikami, czymś nowym.

Rozmowy z przyjaciółką, szepty, żarciki, ukradkowe spojrzenia pokazywanie palcem.

Zbieranie informacji, wypytywanie, rozwijanie fascynacji. Kolorowa plama w szarym dniu.

I chyba dochodzę w tym momencie do dnia, w którym wszystko się zmieniło. W moją rutyną, w mój świat, który izoluje od ludzi, wkradł się nieproszony Gość który sprawił, że zaczęłam łapać się na półuśmieszkach na Jego widok,  na fantazjach, snach a także sprawił, że … że straciłam kogoś innego bardzo mi bliskiego. Może nie tyle straciłam, to złe słowo, ale po prostu powoli go traciłam, tracę. Wiem, że wiele w tym mojej winy, ale… ale nie potrafiłam się zmusić do zaprzestania myślenia o Nim.

Dzisiaj mija równy rok odkąd mój mały światek wywrócił się do góry nogami i stwierdzam, że niewiele zmieniło się od tamtego dnia. No poza tym, że nie potrafię przejść obok Niego obojętnie i tracę przez to kogoś innego. Czasami w nocy, kiedy nie mogę spać, łapie się na rozmyślaniu o tym co zrobiłam źle, co mogłam zrobić inaczej. Besztam się w głowie za zawalenie sprawy w moje urodziny i za to co mogło z tego wyniknąć gdybym nie była tak ślepo zapatrzona. Również łapie się na tym, że gdyby właśnie nie te wydarzenia, może dzisiaj sprawa z bliską mi osobą wyglądałaby inaczej. Byłoby tak jak było wcześniej.

Jestem w drugiej klasie liceum, a moje życie jest beznadziejne. Jestem tchórzem i to się nigdy nie zmieni.

2:0 dla samotności.

Jestem Tynka i jestem tchórzem. Witam w moim samotnym świecie.