czwartek, 26 grudnia 2013

03. NIEŚMIAŁOŚĆ

Świat który mnie otacza mi się nie podoba, nie spełnia moich oczekiwań; dlatego piszę, dlatego tworzę swój własny świat w którym wszystko jest po mojemu. Wszystko jest na miejscu, idzie po mojej myśli. Tu się nie zawiodę, nie rozczaruję… tu mnie nikt nie skrzywdzi, a chyba o to mi najbardziej chodzi.

Mogę zacząć wypisywać o wspaniałych spotkaniach, uśmiechach, rozmowach… ale po co skoro to będzie kłamstwo. Mój własny, bezpieczny świat będzie jednym wielkim kłamstwem. Wszystko wyssane z palca, wzięte z głowy, z mojej chorej wyobraźni. Te wspaniale pocałunki, słowa, mile spędzone chwile…  doskonale wiem, że to fikcja, bo to nigdy nie będzie miało miejsca. N I E Ś M I A Ł O Ś Ć.  To właśnie ona mnie nas pokonała. Przekreśliła wszystko a potwierdzeniem tego są  402 dni podczas których żadne z nas nie zrobiło kompletnie nic. Może on tego nie czuje? Niepewność, gonitwa myśli… mogę tak w nieskończoność… ale powinien coś zrobić, odezwać się… kazać mi spadać!

Idę korytarzem i widzę uśmiechy na twarzach innych, widzę błysk w oku osoby która patrzy się na kogoś kogo kocha… idę dalej przed siebie, zaciskam zęby i staram się być silna, powtarzam sobie ‘daj spokój Tynka, to sztuczne… miłość tak naprawdę nie wygląda’ skręcam za róg, przechodzę obojętniej obok Niego, robię się czerwona, odpowiadam nieśmiało ‘hej’ i próbuje być obojętna na to wszystko… a tak naprawdę pragnę się do Niego przytulić, pocałować Go w policzek, usłyszeć Jego cichy śmiech, jak lekko zachrypniętym głosem mówi mi ‘do zobaczenia po szkole’. Hej! To naprawdę tak wiele ?

Widzę jak swobodnie podchodzi  do swoich przyjaciółek i z nimi rozmawia, skręca mnie wtedy w środku, czuje… zazdrość ? Przychodzę do domu i nawet tu nie mam chwili spokoju, łapie się na tym że spoglądam na rzeczy które wcześniej mnie nie interesowały… na powiadomienie dostępności na gadu, na skypie,  wypatruje jednej zielonej kropeczki na facbooku. Czekam na dźwięk wiadomości, jakiejś interakcji… cokolwiek. Z drugiej strony doskonale zdaje sobie sprawę, że to nigdy nie nastąpi.

Nasze rozmowy to jedna wielka aluzja, masa sugestii i wyczekiwania na zgodę, na inicjatywę. Nasza rozmowa to oczekiwanie na c u d. A tego jeszcze nie wiece, ale nie jestem osobą zbyt wierzącą, więc już do końca życia będę sama. Dobra, wiem, że życie nie kończy się na jednej miłości, na jednym chłopaku, ze jestem jeszcze młoda i cale życie mam przed sobą… ale ja chce Go tu i teraz.

3:0 dla nieśmiałości.

Jestem Tynka i jestem nieśmiała. Witam w moim zakłamanym świecie.

piątek, 13 września 2013

02. RUTYNA


Wstaje rano, idę do łazienki, myje zęby, ubieram się, jem śniadanie i wychodzę na autobus; przychodzę do szkoły, zakładam identyfikator, idę do klasy, siadam w ławce i próbuje przetrwać kolejne lekcje; uśmiecham się do ludzi, przytakuje, śmieje się czasami, próbuje coś wydukać wyrwana z zamyślenia do odpowiedzi, bełkotem parę zdań i znowu pogrążam się w zamyśleniu olewając resztę lekcji.

Początek roku szkolnego, pierwszy semestr, pierwsza klasa – przydałoby się uważać, nie ? Po co. Nowa szkoła, nowa klasa, nowe przeżycia – łatwo popaść w rutynę, przynajmniej mnie.

Równo rok temu w mojej szkole była prowadzona kampania wyborcza na przewodniczącego szkoły. Angielski. W połowie lekcji do naszej klasy wchodzi grupka drugoklasistów i zaczyna przedstawiać program wyborczy, koledzy Pana Kandydata rozdają ulotki, cukierki i słodko się uśmiechają, sam Pan Kandydat puszcza drętwe żarciki i bajeruje głównie dziewczyny. Chłopak od cukierków uśmiecha się najszerzej  - jest niski, ubrany w szarą bluzę i ogólnie nijaki. Ale… ale jest na tyle inny, żeby chociaż na chwile wyrwać się z zamyślenia.

Kolejne dni wypełnione rutyną, kolejne dni wypchane po brzegi nauką, przepełnione pierwszakami zagubionych w labiryncie korytarzy i kolejne dni ubarwione fascynacją starszymi rocznikami, czymś nowym.

Rozmowy z przyjaciółką, szepty, żarciki, ukradkowe spojrzenia pokazywanie palcem.

Zbieranie informacji, wypytywanie, rozwijanie fascynacji. Kolorowa plama w szarym dniu.

I chyba dochodzę w tym momencie do dnia, w którym wszystko się zmieniło. W moją rutyną, w mój świat, który izoluje od ludzi, wkradł się nieproszony Gość który sprawił, że zaczęłam łapać się na półuśmieszkach na Jego widok,  na fantazjach, snach a także sprawił, że … że straciłam kogoś innego bardzo mi bliskiego. Może nie tyle straciłam, to złe słowo, ale po prostu powoli go traciłam, tracę. Wiem, że wiele w tym mojej winy, ale… ale nie potrafiłam się zmusić do zaprzestania myślenia o Nim.

Dzisiaj mija równy rok odkąd mój mały światek wywrócił się do góry nogami i stwierdzam, że niewiele zmieniło się od tamtego dnia. No poza tym, że nie potrafię przejść obok Niego obojętnie i tracę przez to kogoś innego. Czasami w nocy, kiedy nie mogę spać, łapie się na rozmyślaniu o tym co zrobiłam źle, co mogłam zrobić inaczej. Besztam się w głowie za zawalenie sprawy w moje urodziny i za to co mogło z tego wyniknąć gdybym nie była tak ślepo zapatrzona. Również łapie się na tym, że gdyby właśnie nie te wydarzenia, może dzisiaj sprawa z bliską mi osobą wyglądałaby inaczej. Byłoby tak jak było wcześniej.

Jestem w drugiej klasie liceum, a moje życie jest beznadziejne. Jestem tchórzem i to się nigdy nie zmieni.

2:0 dla samotności.

Jestem Tynka i jestem tchórzem. Witam w moim samotnym świecie.


wtorek, 30 lipca 2013

01. SAMOTNOŚĆ

Lubię ludzi.

Lubię samotność.

Lubię otaczać się ludźmi, brylować w towarzystwie.

Lubię jeździć autobusem wypchanym po brzegi ze słuchawkami w uszach.

Lubię być samotna wśród ludzi. 

Trochę dziwna definicja samotności, nie ? Lubię spędzać czas z przyjaciółmi, przebywać w ich towarzystwie, ale jednocześnie być pogrążoną w swoich myślach i olewać to co oni do mnie mówią.

Jestem sama. 

Sama chodzę do szkoły, sama jem śniadanie, sama siedzę w ławce, sama wracam ze szkoły, sama odrabiam lekcje i sama spędzam weekendy. 

Sama.

Ok, ktoś mógłby powiedzieć: ‘ale przecież siedzisz co rano na przystanku i czekasz na koleżanki, siedzisz z dziewczynami i mówicie sobie nawzajem ‘smacznego’, masz koleżankę w ławce i idziesz z grupą po szkole na przystanek. W domu włączasz komputer i siedzisz do późna na skypie rozmawiając z kumplami a w weekendy jeździsz na spotkania, spacery, wspólne oglądanie seriali’. 

No tak, i co ?

Tak naprawdę od zawsze byłam sama.

Owszem, mam mnóstwo znajomych, kumpli, przyjaciół. Jeździmy to tu, to tam… ale, ale to nie to samo co czuć, że ma się przy sobie kogoś kto nas rozumie bez słów, kogoś bliskiego. No a jak się tego nie czuje to się jest samotnym. Idąc do gimnazjum myślałam, że znalazłam właśnie kogoś takiego.  Kompana zabaw i pisarza wspomnień. Idąc do liceum, myślałam, że dalej mam przy sobie kogoś takiego, teraz… teraz czekam na koleżanki co rano na przystanku bo tak, mówię koleżanką ‘smacznego’ bo tak mnie mama wychowała, mam towarzyszkę na lekcjach bo tak się trafiło, idę z dziewczynami po szkole na przystanek, bo akurat szły w tą samą stronę. Siedzę do późna na skypie i rozmawiam z ludźmi bo akurat się loguje samo przy włączeniu i głupio tak nie odpisywać i jeżdżę w weekendy na spotkania, spacery, wspólne oglądanie seriali, bo tak. 

Przemierzam szkolne korytarze pogrążona we własnym świecie, ukrywając przed światem co naprawdę myślę, bojąc się, że gdyby ludzie o tym wiedzieli, to patrzyliby na mnie zupełnie inaczej, ale nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa, a moim jedynym prawdziwym przyjacielem jest muzyka. 

Ona nie pyta, ona jest i to mi wystarczy. 

Jest mi smutno? 

O, to idealna pora na ściągnięcie nowej piosenki którą będę mogła katować słuchając w kółko.  

Idąc do liceum myślałam, że nie jestem sama, ale powoli wszystko zaczęło się pieprzyć i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto się przywiązywać do ludzi, bo tak. Ludzie Ci szczęścia nie dadzą, mogą ci jedynie stworzyć takie pozory, ale tylko po to, żeby potem Ci to wszystko zabrać i pomachać przed nosem.

1:0 dla samotności

Jestem Tynka i jestem samotna. Witam w moim samotnym świecie.

niedziela, 14 lipca 2013

TYNKA PISZE...

Hej! 
Jestem nastolatką z głową pełną niewypowiedzianych słów i milionem szalonych pomysłów. Założyłam tego bloga aby chociaż w kawałeczku podzielić się z wami tym co mi w głowie siedzi. Możecie mnie tutaj poznać jako Tynkę i mam nadzieję, że zagoszczę tutaj na dłużej, a wy będziecie do mnie wracać i z czasem lepiej się poznamy ^^

Nie jest to moja pierwsza przygoda z blogowaniem, ponieważ równolegle piszę bloga osobistego, no ale to nie jest miejsce żeby o nim tutaj pisać i jeśli ktoś go kiedyś znajdzie albo spostrzeże, że to mój, to brawa dla niego! (A niedługo razem z koleżanką rusza nasz wspólny blog, również z opowiadaniami :))

Jeśli mam na sam początek powiedzieć co będę zamieszczać na tym blogu, to powiem, że to będzie to co akurat przyjdzie mi na myśl, ale nic w formie bloga osobistego, raczej moje myślowe wypociny, żale, złości, smutki i radości - takie opowiadania z cząstką mnie :) Będzie to moja wyobraźnia przemieszana z przeżyciami, a co weźmiecie za prawdę a co za fikcje zależy już tylkood was :)

Tak więc tyle mojego bredzenia, niedługo pojawi się pierwszy post z moją 'twórczością' i czekam na wasze opinie! 
Cmok!